Urzędnicy i szamani, czyli o zbawiennej roli dekretacji

 
 
Gdyby dokumenty, wytyczające kierunki, ukazujące perspektywy, wprowadzające zmiany czy zwiększające to i owo, miały choć minimum mocy sprawczej Polska byłaby gospodarczą potęgą na nieznaną światu skalę.
 
 
Biurokratyczna machina zakłada bowiem – nie wiadomo dlaczego – że rządowa lub ministerialna pieczątka, z rozmachem przybita do kolejnego nowego planu, strategii czy koncepcji, ma dla rozwoju przedsiębiorczości równie zbawienny wpływ, jak opady deszczu dla spękanej pod wpływem długotrwałej suszy ziemi. Wystarczy, że popada, a życie na nowo rozkwitnie. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, co już wiele lat temu zauważył Feliks Koneczny, polski historyk i historiozof, bo: „Biurokracja jest mechanizmem, a więc jest zabójczą dla kultury czynu. A gdzie wszystko musi być jednakowe, jakież tam pole do użytku z władz umysłowych? Tylko pośród rozmaitości wymaga namysłu sam wybór, a z wyborem łączy się odpowiedzialność. Biurokracja jest to system papierów kancelaryjnych, dla którego człowiek jest niczym. Ruch tych papierów nazywa się administracją. Przez porządek w administracji rozumie się porządek w papierach, choćby kraj cały pogrążony był w straszliwym nieporządku.”
 
Egzaltacje towarzyszące przyjętej niedawno przez rząd Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju są niczym tańce i śpiewy szamanów usiłujących przy ich pomocy przyczynić się do zwiększenia plonów. Wpływ urzędniczej dekretacji na rzeczywistość jest równie zbawienny dla tej ostatniej, jak zbawienne dla łąk i pól są zabiegi plemiennych czarowników.
 
W ramach realizacji rzeczonej strategii na innowacje, a raczej na to, co za innowacyjne uznają urzędnicy, zadekretowano deszcz złotówek. Do 2020 r. będzie ich ponad 2 biliony, z czego trzy czwarte mają stanowić tzw. pieniądze publiczne. Rządowi apologeci, którym zdarza się porównywać polską premier do Margaret Thatcher, zapominają jednak, że to Iron Lady stwierdziła kategorycznie: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”
 
Diagnozując różne zjawiska mające miejsce w Polsce autorzy strategii stawiają m.in. tezę, że państwo nie stworzyło przedsiębiorcom warunków do wzrostu, a jako jeden z dowodów ujawniają treść pewnej notatki ze spotkania przedstawicieli Izb Skarbowych: „Należy obecnie zmienić tok myślenia w sprawie kontroli podatkowych – nie ma kontroli w celach prewencyjnych, kontrola ma przynosić wpływy budżetowe”. I to akurat stwierdzenie brzmi wyjątkowo wiarygodnie.
 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: Zmiany w prawie nie pomagają meblarzom
  • Relacja z targów „IMM Cologne”
  • Sylwetka: Nipa Doshi i Jonathan Levien
  • Rozmowa z Waldemarem Zawiślakiem, kierownikiem sprzedaży firmy Egger na rynek polski
  • Relacja z targów „Living Kitchen 2017”
  • Rozmowa z Tomaszem Wiktorskim, menedżerem programu „Polskie Meble” w Polskim Funduszu Rozwoju
  • Relacja z targów Stockholm Furniture & Light Fair
  • Meblarskie rekordy w roku gospodarczej zadyszki
  • Sylwetka: Marta Morawska-Omalecka
  • Relacja z targów „Maison & Objet”
  • „Mebel marzeń 2017”
  • Produkt: Wokół stołu
  • Technologie: Rozwiązania meblowe do małych mieszkań

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108