Przepraszam, że żyję, czyli nie jestem pasożytem
Korzystając z tego, że redakcja oddała mi tę stronę do wyłącznej dyspozycji, chciałbym przeprosić. Przeprosić za to, że żyję i swoją osobą sprawiam Państwu Polskiemu kłopot, przynajmniej semantyczny.
To wyznanie nie jest, bynajmniej, żartem, bo ostatnim, któremu do śmiechu jestem ja. Mam za sobą już dwadzieścia lat pracy, zresztą z małym okładem. Drugie tyle – lekko licząc – jeszcze przede mną. Ile i kiedy przejdę na tzw. emeryturę (nie ukrywam, że z bardzo dużym trudem przyszło mi napisanie tych ostatnich słów)? Konia z rzędem temu, kto potrafi odpowiedzieć na te pytania. Gdy piszę ten editorial, moim „szczęśliwym numerkiem” jest 65. Gdy ta gazeta trafi do Państwa, może być nim już 67. A za kilka lat – kto wie, może 68, a może 70... Nie to jest jednak problemem, z chęcią popracuję i dłużej.
Na wykładach z prawa cywilnego, a było to jeszcze w latach 80., mój nieżyjący już profesor wkładał nam do głów – nie ukrywam, że wtedy bardziej zainteresowanych kontestacją PRL-u niż paragrafami – kodeksową rzeczywistość. A że miał naturalny dar do mówienia o sprawach zawiłych w sposób prosty, przetłumaczył jeden z artykułów z języka prawniczego na potoczny w następujący sposób: „nie można zmieniać reguł gry w trakcie gry".
Przyzwyczaiłem się już, że ta zasada obowiązuje wszystkich, z wyjątkiem rządzących (daruję sobie rozwijanie tej myśli, bo życie co rusz przynosi rozmaite przykłady). Ba – właściwie się już z tym pogodziłem. Ale nie mogę pogodzić się z tym, że co chwila wypomina mi się, że na moją emeryturę pracować będą moje dzieci i wnuki. Sprowadzanie mnie do roli beneficjenta uwłacza mojej godności. Od lat od moich wynagrodzeń odprowadzane są pokaźne składki na ZUS (i odprowadzane będą jeszcze długo), więc nie życzę sobie, by porównywano mnie do organizmu, który będzie pasożytował na przyszłych pokoleniach. Oczekuję od rządzących, by nie traktowali mojej emerytury jako prezentu od władzy, ale jako coś, na co zapracowałem.
Co będzie, gdy podobną „logikę” zastosują choćby banki? Ulokuję sobie na parę lat okrągłą sumę z kilkoma zerami na końcu, a gdy przyjdę pobrać swoje pieniądze, to kasjerka w banku wypomni mi, że na odsetki pracują moje dzieci i wnuki? To może lepiej od razu wszystko znacjonalizować.
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny
W majowym wydaniu miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:
-
Raport: ochrona praw autorskich
-
Relacja z targów „Drema"
-
Relacja z targów „Furnica"
-
Wywiad ze Sławomirem Popowem, prezesem Zarządu firmy Saba Polska
-
wywiad z Andrzejem Nowickim, właścicielem firmy AMI Polska
-
Sylwetka hinduskiej projektantki, Nipy Doshi
-
Produkt: jadalnie
-
Technologie: okucia i akcesoria do mebli tapicerowanych

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.
15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108
