Były sobie targi...

 
 
...Targi w Ostródzie. Były, bo ich na swój sposób fascynująca historia dobiegła właśnie końca.
 
 
Na początku sierpnia na stronie MTM ukazał się lapidarny komunikat: „Szanowni Państwo, z przykrością informujemy, że 45. edycja Międzynarodowych Targów Meblowych nie odbędzie się.” Dla każdego, kto od kilku lat śledził ostródzkie targi, ta decyzja nie była specjalnie zaskakująca, a dla tych, którzy pamiętają je także sprzed lat kilkunastu – wręcz oczywista. Dni świetności MTM miał już za sobą, a próby odbudowania dawnej potęgi udawały się – delikatnie mówiąc – niespecjalnie. A jednak trudno, także mi osobiście, przejść nad tym do porządku dziennego.
 
Pierwsze targi meblowe, na których pojawił się wyżej podpisany to był... Nie, nie będę konfabulował – to był rok 1997 i Poznań. Ale zaraz potem była Ostróda, wówczas jeszcze będąca imprezą Grupy Schieder. Stopniowo jednak do tej schiederowskiej rzeczki zaczęły wpadać i inne strumyczki, tak że błyskawicznie mały potok zamienił się w dużą rzekę. I oto wewnętrzna impreza wykreowała na branżowej mapie Polski ośrodek targowy w postaci niewielkiego miasta w województwie warmińsko-mazurskim.
 
Infrastruktura MTM była wówczas na takim poziomie, że dzisiaj ktoś, kto wtedy tego nie przeżył z trudem wierzy, że największe wtedy meblowe targi w Polsce odbywały się w zaadaptowanym do tego celu salonie meblowym i namiotach. Pamiętam jedną z wiosennych edycji, która upłynęła pod znakiem rzęsistych opadów, co zamieniło przytargowe tereny w jedno wielkie grzęzawisko. Aby goście nie zapadali się po kostki w błocie, organizatorzy wyłożyli ciągi komunikacyjne w namiotach... paletami, co wprawdzie chroniło buty przed zabrudzeniem, ale okazało się prawdziwą zmorą dla chodzących w szpilkach pań. Te namioty, przez które lało się za kołnierz i w których hulał wiatr, podobnie jak i imprezy na „Przystani”, przeszły do legendy ostródzkich targów.
 
Swoistym paradoksem jest, że lata triumfów Ostródy przypadły na okres największej infrastrukturalnej prowizorki. Gdy w końcu organizatorzy zdecydowali się na gruntowne inwestycje, w miejscu dawnych „hal” stanął kompleks targowy z prawdziwego zdarzenia, którego nie powstydziłyby się wiodące europejskie ośrodki targowe. Tak oto targi zyskały nowoczesne centrum wystawiennicze, jednak straciły wystawców i zwiedzających. Mniejsza o przyczyny tego stanu rzeczy, choć na pewno mściły się i dawne błędy, także personalne, i poznańska konkurencja, która już jakiś czas temu poddała swoją meblarską imprezę gruntownemu liftingowi.
Gdy piszę te słowa, gdy wracam wspomnieniami do minionych lat i dni spędzonych na targach w Ostródzie, to jest mi najzwyczajniej w świecie żal. Co by nie mówić znika impreza, która współtworzyła najnowszą historię polskiego meblarstwa. Gloria victis.
 
 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: koniunktura w branży
  • Wywiad z Thomasem Bükerem, dyrektorem sprzedaży w firmie Polipol International
  • Zagraniczni projektanci w polskich firmach
  • Scenariusz dla eksportu
  • Sylwetka: Aleksandra Gaca
  • Produkt: salonowe inspiracje
  • Wood & Paper
  • Technologie: ekologiczne aspekty produkcji
  • Sylwetka: Bożena Datczuk

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108