Logika ustawodawcy, czyli o odsiadce za rower

 
 
Czy ramy działalności polskich przedsiębiorców nakreślił w konstytucji dla biznesu minister rozwoju, czy może w nowelizacji kodeksu karnego minister sprawiedliwości?
 
 
Nie od dziś wiadomo, że klasyczna logika ma tyle wspólnego z logiką rządzących, ile klasyczne krzesło z krzesłem elektrycznym. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku wicepremier Morawiecki, omawiając konstytucję dla biznesu, przekonywał m.in., że to urzędnik będzie musiał udowodnić przedsiębiorcy winę, a nie ten ostatni niewinność. „Wątpliwości co do okoliczności konkretnej sprawy będą rozstrzygane na korzyść firmy. Ta reguła powinna być oczywista, ale przez te wszystkie lata nie była. Chcemy, żeby zapisy skarbowe nie mogły działać wstecz” – wyjaśniał.
 
Trudno jednak znaleźć wspólny mianownik między tymi deklaracjami a przepisami znowelizowanego niedawno kodeksu karnego. I chociaż dokument to obszerny, liczący kilkadziesiąt stron, którego lektura przypomina spacer po polu minowym, sens tych zmian i – jak sądzę – intencje ustawodawcy najlepiej oddaje przepis, przewidujący m.in., że „za korzyść uzyskaną z popełnienia przestępstwa uważa się mienie, które sprawca objął we władanie lub do którego uzyskał jakikolwiek tytuł w okresie 5 lat przed popełnieniem przestępstwa do chwili wydania chociażby nieprawomocnego wyroku, chyba że sprawca lub inna zainteresowana osoba przedstawi dowód przeciwny.”
 
Żeby było jasne: nie bronię szarostrefowych cwaniaków; uważam, że powinni być ścigani i karani, nie tylko dlatego, że na ich „działalności gospodarczej” traci budżet państwa, ale także dlatego, że tracą uczciwi przedsiębiorcy. Z cytowanego przepisu wynika jednak, że działa on wstecz (tak przy okazji: może zamiast 5 lat wpisać 25, co brzmi zdecydowanie lepiej?), zakłada domniemanie winy, wreszcie daje państwu (a to wielka pokusa) możliwość odbierania mienia w żaden sposób niezwiązanego z popełnionym przestępstwem. To trochę tak jakby złodziejowi roweru dorzucić jeszcze kilka lat za kradzież – a co będę żałował – 67 samochodów, których on na oczy nie widział.
 
W czasach późnego Chruszczowa, a może wczesnego Breżniewa – nie pamiętam, bo to już dawno było – między Bugiem a Władywostokiem krążył taki dowcip: Oto milicjant zatrzymuje samochód marki wołga i pyta kierowcę, skąd wziął pieniądze na takie luksusowe auto. „Miałem moskwicza, sprzedałem i kupiłem wołgę” – odpowiedział zatrzymany. „A skąd miał pan na moskwicza?” – dociekał dalej milicjant. „Sprzedałem motocykl iż” – usłyszał w odpowiedzi. „A na iża to skąd pan miał?” – niespeszony pytał milicjant. „Sprzedałem rower Ukraina” – z ogromną pewnością siebie odpowiedział zatrzymany. „A skąd w takim razie były pieniądze na rower?” – raz jeszcze zapytał nasz dzielny milicjant. „Bardzo przepraszam, za rower to ja już swoje odsiedziałem!” O odbieraniu wołgi, moskwicza i iża nic w tym dowcipie nie było.
 
Timeo Danaos et dona ferentes.
 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: firmy rodzinne
  • Relacja z targów „Ambiente”
  • Sylwetka: Lera Moiseeva
  • Rozmowa Robertem Mieldziukiem, dyrektorem projektu „Furnishow”
  • „Das Haus 2017”
  • „Pure Talents Contest 2017” rozstrzygnięty
  • Rozmowa z Pawłem Grajkowskim, projektantem wzornictwa przemysłowego
  • Urodziny Zamku Cieszyn
  • Produkt: łazienka na czasie
  • Technologie: sektor DIY

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108