O RODO słów kilka, czyli jak zostanę Gargamelem

 
 

Zapomniałem już o majowej gorączce towarzyszącej wejściu w życie rozporządzenia o ochronie danych osobowych, skutecznie mi jednak o niej przypomniała pewna przesyłka, która niedawno trafiła w me ręce.

 

Jej zawartość – dwa egzemplarze umowy – uświadomiła mi, że zbiorowa psychoza wyrażającą się czterema literami: R-O-D-O, która wiosną ogarnęła umysły rodaków (i nie tylko) trwa nadal. Sygnatariuszami wspomnianej umowy mieli stać się nadawca przesyłki oraz jej odbiorca, czyli ja, a zawarta miała być na okoliczność rzeczonego rozporządzenia. Kilkanaście bez mała stron formatu A4 zawierało całą litanię paragrafów, artykułów, punktów i podpunktów, regulujących warunki, okoliczności, możliwości i klauzule, wynikające jakoby z RODO. Cenię swój czas, choć oczywiście nie na tyle, by nie przeczytać tego, co mnie interesuje, w tym jednak przypadku darowałem sobie lekturę dokumentu, a papiery – po uprzednim, dokładnym zamazaniu mniej lub bardziej wrażliwych danych osobowych (ach te RODO!) – pozwoliłem sobie wrzucić do pojemnika, w którym gromadzę makulaturę w ramach świadomej segregacji różnego rodzaju odpadów.

 

Kręgi zainfekowane nadgorliwością w stosowaniu rozporządzenia o ochronie danych osobowych są zresztą znacznie liczniejsze. Oto w jednej z placówek ochrony służby pacjenci w trakcie rejestracji „ochrzczeni” zostali pseudonimami. Dzięki temu lekarz, zapraszając kolejnego z nich, nie musi już używać nazwisk, wystarczy, że poprosi Muminka, Skrzata czy Batmana. Inna przychodnia poradziła sobie w ten sposób, że do imienia dodaje miesiąc urodzenia i na badania proszeni są np. „Jerzy z listopada”, „Ryszard z maja” czy „Wiesława z kwietnia”. W tym zestawieniu przydzielanie pacjentom kolejnych numerów („numer siódmy proszę”) trąci już banałem.

 

Numerki za to doskonale sprawdzają się w szkołach, dzięki czemu np. „numer osiem” dowiaduje się, że otrzymał z klasówki trójkę, a z kolei taki „numer czternaście” usłyszy, że napisał ją na szóstkę.

 

W tym całym szaleństwie najgorsze jawi się jednak to, że choć możemy śmiać się z tych działań, odpowiadają one jednak zasadniczo intencji pomysłodawców rozporządzenia. I mimo iż chęć zapewnienia obywatelom prawa do poufności i prywatności jest rzeczą ze wszech miar chwalebną, to jakoś dziwnie mi się robi na myśl, że w przychodni zostanę Gargamelem, Reksiem, Tygryskiem, czy – po prostu – numerem osiemnastym. Tak się bowiem składa, że nie wstydzę się swego nazwiska, czego dowód znaleźć można powyżej.

 
 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: globalny popyt na meble

  • Relacja z targów „Warsaw Home”

  • Rozmowa z Januszem Cięciwa, wiceprezesem Zarządu Motionitalia

  • Relacja z targów M.O.W., „Index” i „Heimtextil Russia”

  • Rozmowa z Arturem Wasążnikiem, dyrektorem ds. handlu i marketingu firmy Meble Marzenie

  • London Design Festival

  • Fundusze europejskie

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108