Góra rodzi mysz, czyli o podatku od handlu

 
 
W teczce, którą w ubiegłorocznej kampanii wyborczej prezentowała ówczesna kandydatka na premiera, a w której miały być projekty kilkudziesięciu ustaw, z całą pewnością nie było ustawy o podatku od handlu.
 
 
Nie było nawet – jak pokazały następne tygodnie – pomysłu na pomysł, jak rozegrać bitwę o handel. Nic więc dziwnego, że zamieszanie z podatkiem, który wedle pierwotnych założeń miał objąć placówki o powierzchni a to 250 m2, a to 400 m2 – bo różne liczby padały, choć z czasem odstąpiono od metrów kwadratowych jako podstawy opodatkowania – trwa już ponad pół roku. Pod koniec maja Rządowe Centrum Legislacji opublikowało na swojej stronie internetowej projekt ustawy wraz z uzasadnieniem. Obrót od 17 mln zł do 170 mln zł miesięcznie ma być opodatkowany stawką 0,8%, natomiast dla obrotu powyżej 170 mln zł miesięcznie stawka podatku wyniesie 1,4% (kwota wolna to 17 mln zł miesięcznie).
 
Kampanijne zapowiedzi o 3,5 mld zł wpływów można dziś włożyć między bajki, sukcesem będzie, jeśli w przyszłym roku uda się zebrać połowę tej kwoty. W tym – jeżeli podatek wejdzie w życie po wakacjach – będzie to kwota zgoła symboliczna, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę szumne zapowiedzi, raptem kilkaset milionów złotych.
 
Ale nie tylko niższe od zakładanych wpływy budzą wątpliwości, również progresywny charakter podatku, który zapewne oprotestuje Komisja Europejska. Doświadczyły tego już Węgry, w których przed dwoma laty także chciano wprowadzić różne stawki w zależności od osiąganego przez sklep obrotu i które ostatecznie wycofały się z tego pomysłu.
 
Pal jednak sześć opinie Brukseli. Najwięcej jednak wątpliwości budzą ministerialne zapewnienia, że podatek nie zostanie przerzucony na konsumentów. A niby na kogo? Teza, że podatek płacą firmy jest równie łatwa do obrony jak ta, że krzesło i krzesło elektryczne to właściwie te same meble, bo na jednym i drugim można usiąść. Podatki płacą konsumenci, a firmy dopisują je jedynie do kosztów prowadzonej działalności. Rola przedsiębiorstw – i tych najmniejszych, i tych ogromnych – sprowadza się zatem do swoistego pośrednictwa w transferowaniu pieniędzy z tytułu podatków z kieszeni obywateli do państwowej kasy.
 
Daleki jestem od oceny, czy handel w Polsce płaci za małe podatki (co to właściwie miałoby oznaczać?) i czy powinien płacić jeszcze jeden – od obrotu. Jednak powszechna radość z nałożenia na sklepy jeszcze jednej daniny przypomina mi – parafrazując klasyka – radość karpi ze zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.
 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: dobry wizerunek branży meblarskiej
  • Wywiad z Tomaszem Defratyką, prezesem i właścicielem firmy Deftrans
  • Design nasz europejski
  • Relacja z „SaloneSatellite”
  • Relacja z Milan Design Week
  • Sylwetka: Nikodem Szpunar
  • Jakie jest prawdziwe oblicze polskiego projektowania?
  • Wroclove Design Festival
  • Wywiad z Januszem Mikołajczykiem, prezesem Zarządu Mikomax Smart Office
  • Produkt: łazienka na czasie
  • Technologie: produkcja małoseryjna i jednostkowa

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108