Nauka historii, czyli o wyższości cytryny nad kiszoną kapustą

 
 
W zamierzchłych czasach, gdy wyżej podpisany zamiast dowodu osobistego nosił jeszcze szkolną legitymację, a nad płynne efekty działalności organizmów z gatunku saccharomyces cerevisiae przedkładał mleko, miliony rodaków od połowy listopada zadawały sobie pytanie: czy dopłynie?
 
 
Nieliczne media – dodajmy: wyłącznie publiczne – na bieżąco informowały o tym, gdzie aktualnie się znajduje i kiedy można się go spodziewać na nabrzeżu portu w Gdyni. Żeby nie trzymać Państwa w niepewności wyjaśniam, że bohaterem owej telenoweli nie była bynajmniej uciekająca z Brazylii przed prześladowaniem niewolnica Izaura, ale statek po brzegi wypełniony owocami, załadowanymi w którymś z egzotycznych portów drugiej półkuli. Jak dziś pamiętam spikera, który najpierw cedził przez kilka minut ostre słowa na temat knowań naszej rodzimej ekstremy do spółki z zachodnioniemieckimi rewizjonistami wspieranymi przez antypolskiego kowboja zza oceanu, po czym zmieniał ton, przyoblekał na twarz promienny uśmiech i podawał aktualną pozycję statku z bananami, pomarańczami czy cytrynami. Cała Polska, no może poza nielicznymi wyjątkami, zaciskała wtedy kciuki, by dzielnemu kapitanowi i jego załodze udało się dostarczyć owe smakołyki przed świętami Bożego Narodzenia. Napięcie z dnia nadzień rosło, by w końcu nastał ów szczęśliwy dzień, o czym nie omieszkał poinformować rozpromieniony spiker: jest, przypłynął, gdyńscy dokerzy już rozładowują kontenery z pachnącymi rarytasami, banany zagoszczą na świątecznych stołach.
 
Dostarczenie na święta obcych naszemu klimatowi owoców – rzecz wydawałoby się dzisiaj banalna – urastało do rangi poważnego problemu natury w równym stopniu politycznej, jak i ekonomicznej. Stosowne uchwały podejmowały nie zarządy firm, ale najwyższe gremia przewodniej siły narodu, a czytając argumenty, jakich używano nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Na przykład na import cytryn zdecydowano się tylko dlatego, że choć podobnie jak kiszona kapusta zawierają dużo witaminy C, to jednak w przeciwieństwie do wyrobu krajowego można je wyciskać do herbaty.
 
O trwającym cztery i pół dekady toksycznym romansie gospodarki z polityką, w którym uprzywilejowana była ta druga, można mówić w kontekście historycznym. Niestety, jak to często bywa historia okazała się nauką, która nikogo niczego nie nauczyła.
 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: rynek mebli tapicerowanych w Europie
  • Rozmowa z Wiesławem Wajnertem, właścicielem i prezesem Zarządu firmy Wajnert Meble
  • Relacja z Międzynarodowych Targów Meblowych w Ostródzie
  • Zmiany w prawie unijnych znaków towarowych
  • Targi „Formex” w Sztokholmie
  • Rozmowa z dr Adrianną Lewandowską, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego
  • Relacja z targów „Maison & Objet” w Paryżu
  • Tristan Auer: „Designer of the Year” targów „Maison & Objet 2017”
  • Targi „MooD” w Brukseli
  • Produkt: klasyka się nie starzeje
  • Technologie dla designu

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108