Pieniądze to nie wszystko, czyli o pewnej rewolucji

 

Odpowiedź na pytanie, jak może wyglądać świat po pandemii, jako pierwsi spróbowali dać włodarze największych (czytaj: najbogatszych) piłkarskich klubów Europy.

 

W chwili, gdy piszę te słowa nie zapadły jeszcze wiążące decyzje, ale wszystko wskazuje na to, że pomysł stworzenia w Europie piłkarskiej Superligi zniknął szybciej niż się pojawił. Zaprotestowały nie tylko organizacje piłkarskie, przeciwko byli także trenerzy drużyn-renegatów, ich zawodnicy i kibice. Także niżej podpisany, który piłkarskie mecze ogląda od blisko 45 lat, na wieść o pomyśle tylko szpetnie zaklął pod nosem.

 

Nawet dla osoby niezbyt zorientowanej w piłkarskich zawiłościach pomysł stworzenie Superligi aż nadto ociekał komercją i chęcią wykrojenia z finansowego tortu o nazwie „globalna piłka nożna” jak największego kawałka dla siebie. Jednak w tym sporze argumenty czy to FIFA, czy UEFA brzmiały równie mało wiarygodnie, jak argumenty buntowników. Wszak w obu piłkarskich centralach nie brakowało i pewnie dziś też nie brakuje osób, dla których rywalizacja na boisku jest tylko nieistotnym dodatkiem do wielkich interesów i pieniędzy, niewiele mającym wspólnego ze sportem.

 

Zamiar buntowników można byłoby zatem streścić jednym zdaniem: bogatsi mają się bogacić bardziej i szybciej, a biedniejsi mają w porównywalnym tempie biednieć. Prawda, jakie to ludzkie i jak często spotykane w historii?

 

Nie oszukujemy się: piłka nożna, ta najbardziej rozpoznawalna na świecie dyscyplina sportowa, jest maszynką do robienia coraz to większych pieniędzy. Korzystają z tego i działacze, i trenerzy, i zawodnicy. Czasy amatorstwa w futbolu umarły zaraz po jego narodzinach, gdy piłkarze – w uchodzącej za ojczyznę piłki nożnej Anglii byli to najczęściej robotnicy grający przed widownią składającą się z takich samych robotników – zaczęli za grę otrzymywać wynagrodzenie. Zrazu niewielkie, porównywalne wręcz z robotniczą pensją, ale później coraz bardziej od niej odbiegające, na korzyść, rzecz jasna, piłkarzy. Tak oto plebejska bieganina za piłką stała się z czasem rozrywką dla bogatych.

 

Postpandemiczny futbol nie uniknie komercji, bo już jest do cna skomercjalizowany. Jednak nawet w tym rządzonym przez wielkie pieniądze piłkarskim świecie zdarzały się – i to nie raz – sytuacje, gdy ziszczał się sen o kopciuszku, a skazywany zawczasu na porażkę Dawid pokonywał piłkarskiego Goliata. Tak spotkania przechodziły do legendy i dlatego właśnie miliony ludzi na świecie ekscytują się futbolem. Superliga byłaby totalnym zaprzeczeniem tej rywalizacji, bo nie wynik na boisku miałby znaczenie, ale wynik finansowy. Na szczęście okazało się, że „pieniądze to nie wszystko”. Okaże się, na jak długo...

 

 

 

 

 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W najnowszym numerze miesięcznika „BIZNES meble.pl” znajdziecie Państwo m.in.:

 
  • Raport: sytuacja w branży HoReCa

  • Jak pandemia zmienia Niemcy?

  • Wywiad: Władysław Grochowski, właściciel i prezes Grupy Arche

  • Rok wyzwań dla organizatorów targów

  • Wywiad: Robert Chmielewski, właściciel Complet Furniture

  • Relacja z targów CIFF 202

  • Wywiad: Ryszard Antosz, prezes Niemann Polska

  • Polskie marki sięgnęły po Red Doty

  • Temat specjalny: slow life

  • Temat wydania: meble 18-

  • Chillout: Aleksandra Skowrońska, współwłaściciel Bakata Design

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108