Krótki kurs dialogu z przedsiębiorcami

 

Negocjacje branży drzewnej z Lasami Państwowymi są niczym rozmowy ze ślepym o kolorach i stanowią przykład tego, że biznes i biurokracja to dwa odrębne światy, w których trudno o punkty wspólne.

 

Zapewne pamiętają państwo scenę z filmu Stanisława Barei „Miś”, w której prezes Ryszard Ochódzki usiłuje odebrać z restauracyjnej szatni pozostawiony tam wcześniej płaszcz. Gdy słowna szarpanina z szatniarzem nie przynosi skutku, pojawia się przełożony wspomnianego szatniarza i poucza Rysia-Misia: Niech pan nie krzyczy na naszego pracownika. Ja tutaj jestem kierownikiem tej szatni! Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi? A szatniarz protekcjonalnym tonem dodaje: Cham się uprze i mu daj. No skąd ja wezmę, jak nie mam!

 

Z niewiadomych powodów biznes oczekuje od administracji (nie tylko zresztą leśnej) zrozumienia prawd, które są oczywiste nie tylko dla gospodarczych gigantów o zasięgu globalnym, ale i dla każdego, kto działa na własny rachunek, natomiast kompletnie obce dla państwowej machiny biurokratycznej. W biznesie liczy się przede wszystkim stabilność. Ceny mogą być wysokie, ale niech będą chociaż w miarę stabilne. Prawo może nie być specjalnie pro-przedsiębiorcze, ale nie powinno być zmieniane nocą, bez konsultacji, ku zaskoczeniu wszystkich, zwłaszcza tych, których dotyczy w stopniu największym. Bo tylko wtedy można cokolwiek zaplanować w perspektywie dłuższej niż „na jutro”. Bo tylko wtedy firma może się rozwijać, a nie wegetować licząc na jakieś okruchy z pańskiego stołu.

 

Tymczasem dla biurokracji biznes nie jest partnerem, a jedynie elementem przeszkadzającym rządzącym w rządzeniu i wpędzającym urzędników w niepotrzebną konfuzję, zwłaszcza jeśli czegoś chce, coś proponuje, na coś liczy.

 

Gdy na początku XVIII wieku car Piotr I rozpoczął reformy administracyjne wydał ukaz, w którym znalazło się następujące stwierdzenie: Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy przełożonego nie peszyć. W polskich realiach AD 2021 zdanie owo brzmiałoby następująco: Petent-przedsiębiorca powinien przed obliczem urzędnika mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy urzędnika nie peszyć. Może to po prostu wpisać do jakiejś ustawy i sprawa będzie załatwiona.

 

 

 

 

 

 
Marek Hryniewicki
redaktor naczelny

 

 

W listopadowym wydaniu miesięcznika „BIZNES.meble.pl” m.in.:

 
  • Raport: W poszukiwaniu nowych rynków sprzedaży

  • Analiza: Jak nas widzą nasi Czytelnicy?

  • Rozmowa z prof. dr hab. Ewą Ratajczak, przewodniczącą Rady Instytutu Łukasiewicz – Instytut Technologii Drewna

  • Relacja z targów „Drema”

  • Relacja z targów „Proposte”

  • Relacja z London Design Festival

  • Wystawy w ramach Supersalone

  • Relacja z Łódź Design Festival

  • 20. PE-P_Nowe Funkcjonalności

  • Temat wydania: komfortowy wypoczynek

  • Chillout: Włoskie smaki Andrzeja Nowickiego

 

 

Więcej o listopadowym wydaniu na portalu www.biznes.meble.pl w tekście Lektura na listopad.

 

 

 

 

 

 

 

Wydawnictwo meble.pl sp. z o.o.

15-727 Białystok
ul. Hetmańska 40, lok. 108